zimno.

jeszcze mam Twój smak w ustach. przed oczami Twój uśmiech. jeszcze czuje na ramieniu Twoje palce. było zimno, a ja Ci śpiewałam, że zawsze i tam gdzie Ty, i noce, i świty, i… Ty.

wiesz, jak jest. ja jestem choleryczką, oni tego nie rozumieją. wiesz, że to wszystko jest moją winą, i wiesz też, że to z przekory. i mówię to żeby się usprawiedliwiać.

całe wakacje chcę spędzić z Tobą pod kołdrą w górach. tam są bardzo jasne kołdry. takie, jakie powinny być kołdry. i wygodne materace. i duże okna tuż nad naszymi głowami.

to nie jest ważne.

czuję, że Cię nie wspieram, że nie pomagam. i na prawdę wzruszające są dla mnie chwile, gdy słyszę ‘jesteś zajebista’, tylko dlatego, że mówiłam coś z serca. starałam się. mój szept słyszały chyba nawet anioły.

jest za zimno, by spać bez Ciebie. ale oni tego nie zrozumieją. oni śpią do siebie plecami, biją się w nocy o kołdrę. kocham Cię, to żegnaj było dlatego, że nie lubię sobót bez Ciebie.

Dodaj komentarz